Teraz czytasz
Praca na kasie – przedświąteczny koszmar

Praca na kasie – przedświąteczny koszmar

Powolni, zirytowani staniem w kolejkach, czasem chamscy. Taki obraz klientów sklepów wielkopowierzchniowych wyłania się z opowieści Beaty Salamon, pedagożki, od kilku lat kasjerki w markecie, autorki bloga „Jestem kasjerem”.

Przed Bożym Narodzeniem jest najgorzej. – Godziny spędzone w galeriach handlowych wywołują zmęczenie – nic dziwnego. Jednak nigdy nie zrozumiem tego, jak można swoje złe samopoczucie wyładować na człowieku po drugiej stronie lady. A to, proszę uwierzyć, częste zjawisko – zauważa kasjerka.

Beata Salamon chciałby, aby Polacy zmienili swoje nastawienie do pracowników handlu. – Duża część klientów (nie twierdzę, że wszyscy), podchodząc do kasy jeszcze się za czymś rozgląda, często dopytuje o dany produkt, wstrzymując tym samym płynność kolejki. Zdarza się też, że przy trzyosobowej kolejce klient potrafi domagać się wezwania kolejnego kasjera – opowiada pracownica. – Klienci nie zdają sobie sprawy, że często na zmianie jest dwóch pracowników, a do naszych obowiązków nie należy tylko obsługa kasowa. Bywa i tak, że klient w kolejce przewraca oczami, bo musi czekać, a gdy przychodzi jego kolej, nie pakuje swoich zakupów od razu, tylko czeka nie wiadomo na co. Kasjer wydał paragon, pożegnał go, a ten dopiero się reflektuje, że nie ma w co zapakować zakupów i pyta o reklamówkę. To są może drobne niuanse, ale proszę mi wierzyć, to wszystko składa się na brak płynności i wydłużony czas oczekiwania… no ale wiadomo – wszystkiemu winien jest pracownik – tłumaczy kasjerka.

– Nie ma dnia, żeby nie pojawił się klient, który w niemiły sposób odniesie się do kasjera. Nieważne ile włożysz wysiłku i zaangażowania. Praca w handlu to wciąż syzyfowa praca – zaznacza Beata Salamon.

Zobacz również

Ile za taką pracę można zarobić? 3000 zł na rękę, które pojawia się na plakatach rekrutacyjnych to na ogół ściema. W Pracownicy Lidla zarabiają od 2800 zł do 3550 zł brutto. W Kaufland pensja kasjera-sprzedawcy w Kaufland wynosi od 2600 zł do 3100 zł brutto na pełen etat. W Biedronce początkujący dostanie 2650 zł brutto, wliczając nagrodę za brak nieplanowanych nieobecności.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry