Teraz czytasz
Wiarygodność i poszkodowanie

Wiarygodność i poszkodowanie

Andrzej Duda jeździ po kraju mimo panującej epidemii, a nawet pandemii. Silne osobowości są odporne na każdy rodzaj wirusa, więc A.D. podróżuje, zakładając coraz to inne stroje.

Wraz z nim wędrują po Polsce ekipy Służby Ochrony Państwa, wyżsi i niżsi urzędnicy kancelarii prezydenta, dziennikarze… Oczywiście każda taka wizyta uruchamia różnego rodzaju i różnych wielkości ekipy po stronie gospodarzy… Można się spodziewać, iż wprowadzony 20 marca stan epidemii w całym kraju podróże te zintensyfikuje, bo przecież ktoś taki jak on potrzebny jest w każdym zakątku kraju, bo jeśli nawet sam bezpośrednio nie pomoże, to mądrze doradzi, wskazówek udzieli… albo zadzwoni do prezydenta Chin, którego jak podkreśla zna osobiście (a można znać kogoś nieosobiście?) i poprosi o pomoc. Na razie 7 milionów maseczek i 200 tysięcy testów z Chin wylądowało w Pradze. Ach ci Chińczycy, Pragi im się pomyliły?

W ramach podróży po kraju Andrzej Duda odwiedził zakład Orlen Oil produkujący płyn do spryskiwaczy. Polskę obiegły zdjęcia A.D. w białym kasku i żółtej kamizelce. Relacji towarzyszyła informacja, iż zakład (wskutek wizyty oczywiście) przestawił się na produkcję płynu do dezynfekcji rąk, który dostępny będzie na stacjach Orlen. Wizytator palcem wskazującym udzielał porad jak lać płyn do pojemników. Rządowa telewizja nie mogła wyjść z podziwu. Podziwu dla dobrego gospodarza, tego w kraju i tego w Orlenie.

Cztery dni później, w sobotę, jechałem z Warszawy na sądecką wieś by tu spędzić czas przymusowej izolacji. 400 kilometrów. Zatrzymywałem się na mijanych stacjach Orlenu, chcąc kupić obiecany mi i całemu narodowi płyn i wszędzie zamiast płynu wisiały karteczki, iż będzie on dostępny w późniejszym terminie. Gdy to piszę konstatuję, iż nie złości mnie tak jak powinien brak wiarygodności oficjalnych komunikatów o dostępności płynów dezynfekcyjnych. Przyzwyczaiłem się? Do braku wiarygodności władzy? Tej władzy? Niedobrze.

Podczas tej niespiesznej podróży widziałem, że jedyne otwarte punkty sprzedaży to w zasadzie stacje benzynowe i niewielkie sklepy spożywcze. Zamknięte gospody, restauracje, kawiarnie … niewiele było też aut na zwykle mocno zatłoczonej trasie. A poza tym nie funkcjonują przecież kina, teatry, filharmonie, odwoływane są festiwale, targi książki, nawet wesela, czyli wszystkie imprezy podczas których może dojść do większych zgromadzeń. Jednak poseł Jarosław nie widzi potrzeby rozważania przesunięcia terminu majowych wyborów. Powołuje się przy tym na konstytucję, tak tę którą tyle razy krytykował i łamał lub łamania nie dostrzegał lub łamiących usprawiedliwiał. Jednocześnie ubolewał, iż najbardziej poszkodowanym kandydatem jest …. Andrzej Duda. Nikt, powiada równocześnie poseł prezes, nie ma tak doskonałego kontaktu z ludźmi, nikt nie jest tak świetnym mówca jak obecny prezydent. Sądzę, że nagrania ze spotkania ze studentami w Rzeszowie („ja się cały czas czegoś uczę”) czy z konferencji w Davos („this is, eee this is, yyy and, and, very, very, eee”) są tego niezbitym dowodem.

Przypomniałem sobie, że w mojej młodości na lekcjach wf-u była zasada dawania forów słabszym uczniom. Mogli na przykład zaczynać bieg kilka sekund wcześniej, albo ileś metrów bliżej mety. Ale czy słabszy to określenie jednoznaczne z poszkodowany? Jeśli tak to może powinniśmy przyznać już teraz temu świetnemu mówcy ileś procent głosów „tak”, z góry, zanim rozpoczną się wybory? Skoro taki poszkodowany to trzeba mu to wynagrodzić… Bo na pewno nie można babci denerwować. Kto pamięta tę piosenkę Młynarskiego? Kto pamięta kim w zamyśle autora była babcia?
Prezes Jarosław, jednego dnia powołując się na prawo nie widzi podstaw do przesunięcia terminu wyborów, a dzień, dwa później nie zważając na prawo proponuje docierać do chorych wyborców z urną. Ja bym tę propozycję uściślił: z urną tylko do wyborców PiS. To pomoże poszkodowanemu kandydatowi.

Mój starszy syn wpadł jednak na lepszy pomysł. Otóż profetycznie, żartując oczywiście, napisał do mnie iż „Z uwagi na sytuację w kraju i dobro obywateli prezes podjął decyzję by wybory prezydenckie odbyły się … bez udziału wyborców.”

Zobacz również

Póki co widzimy wszyscy, że „najbardziej poszkodowany kandydat” wykorzystuje każdą okazję by pokazać siebie i swoją ofiarność w walce z wirusem, by co kilka dni wygłaszać kolejne orędzia i komunikaty, które powinien przekazywać nam minister zdrowia, główny inspektor sanitarny lub rzecznik prasowy.

A co na to wszystko suweren, na którego tak chętnie powołują się ludzie z Nowogrodzkiej? Siedemdziesiąt procent pytanych opowiada się za przesunięciem wyborów z majowego terminu. Czyżby tym razem suweren nie miał racji?

Na koniec uwaga jednego ze znajomych, który zestawił dane dotyczące wirusa w Polsce i w Republice Czeskiej. Ilość wykonanych testów w przybliżeniu jest taka sama (ponad 17 tys.) ale pamiętać trzeba o znaczącej różnicy w liczbie ludności (Polska 38 mln., Czechy 10,6 mln.). Ilość osób zainfekowanych w Czechach jest dwukrotnie większa niż w Polsce (blisko 1200), ilość zgonów w Czechach – 1 (słownie jeden).

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry