Teraz czytasz
Na światło dzienne

Na światło dzienne

Autorka listów do Zenona Miriama-Przesmyckiego, poetka i tłumaczka (rocznik 1847 – czyli rówieśniczka Bolesława Prusa),
to postać, która dopiero w latach dziewięćdziesiątych XX wieku znalazła się w świetle dziennym, a do tego czasu była postacią
dla publiczności anonimową, nieistniejącą, choć zapewne znaną wąskiemu gronu specjalistów. I charakter, i osobowość,
i życie Zofii Trzeszczkowskiej były bardzo trudne, przede wszystkim dla niej samej.

Już sam fakt, że skrywała swoją płeć przed korespondentem Miriamem i podpisywała się jako mężczyzna Adam Mańkowski (jej nazwisko rodowe) świadczył, że jej osobowość i psychika nie była szablonowe, konwencjonalne. Chociaż prawdopodobnie nie był to przypadek podobny do maskulinizującej się kobiety duchowo i fizycznie kobiety, Marii Komornickiej znanej jako pisarz Piotr Odmieniec Włast, który to casus uznawany jest dziś za jedną z prefiguracji zagadnień mieszczących się dziś w pojęciu fenomenu określanego jako gender. Trzeszkowska, rozwódka, ukrywała przed korespondentem swoją płeć raczej z powodów obyczajowych, bo prawdopodobnie obawiała się, że jej płeć ograniczy jej szansę na uczestnictwo w życiu literackim, o co przez wiele lat, w zasadzie bezskutecznie, walczyła. Samych w sobie listów Trzeszczkowskiej do Miriama, pisanych głównie z litewskiej Dorohowicy, z rzadka z Nowogrodu i Nieświeża, nie uważam za szczególnie, podkreślam – szczególnie, interesujące. Nie zaliczyłbym ich do największych dokonań w dziedzinie epistolografii. Nie była też Trzeszczkowska wielką poetką, a raczej epigońską spadkobierczynią późnego romantyzmu. Nie znaczy to, że nie była bardzo inteligentną, oczytaną, utalentowaną, ambitną kobietą o szerokich horyzontach intelektualnych. Przy lekturze listów Trzeszkowskiej uderza także jej wielka wrażliwość, emocjonalność, uczuciowość. Jednak problematyka jej listów jest dość zawężona, głównie do kwestii prac poetyckich, translatorskich, do literacko-wydawniczej kuchni. Nie ma w nich rozległego tła epoki, kulturowego, politycznego, filozoficznego, społecznego, a także śladu szerszych lektur wykraczających poza zainteresowania i gusty literackie autorki. Te jednak zaświadczają o bardzo dobrym rozeznaniu poetki w problematyce poezji, głównie francuskiej, o jej dużej erudycji w tej dziedzinie. Na usprawiedliwienie Zofii Trzeszczkowskiej wypada jednak dodać, że żyła w swoim mająteczku w Dorohowicy samotnie i na całkowitym uboczu, w dużym stopniu fizycznie wręcz odizolowana od źródeł wiedzy o zachodzących w innych częściach kraju i w Europie, od prasy, książek, o które tak często prosiła Miriama. Mimo wspomnianych ograniczeń, owoce pracy dokonanej przez Aleksandrę Błasińską są interesujące i cenne. Wstęp i bogate przypisy poszerzyły fenomen twórczej osobowości Adama M-skiego o rozległe konteksty i dopisały kolejny rozdział do polskich dziejów kulturalnych schyłku XIX wieku a następnie przełomu XIX i XX wieku.

Zofia Trzeszczkowska (Adam M-ski) – „Listy do Zenona Przesmyckiego z lat 1887-1901”, wstęp i opracowanie Aleksandra Błasińska, Instytut Badań Literackich PAN Wydawnictwo, Warszawa 2019, str. 450, ISBN 978-83-66076-92-1

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry