Teraz czytasz
Wacław Berent w nowoczesnej maszynce odczytań

Wacław Berent w nowoczesnej maszynce odczytań

Wacław Berent (1873-1940) był pisarzem, którego proza przez lata pozostawała w cieniu, by nie powiedzieć w zapomnieniu. Nigdy co prawda nie było tak, że całkowicie znikał z pola uwagi edytorom, literaturoznawcom i krytykom, ale też nigdy jego proza nie znajdowała się z centrum zainteresowania i egzystowała w swoistej niszy.

Po ostatniej edycji jego prozy w 1939 roku („Zmierzch wodzów”), zapadła wokół Berenta cisza na lata i zaczęto wznawiać jego powieści dopiero w okresie popaździernikowej odwilży. N.p. „Oziminę” wydano m.in. w ramach „srebrnej” serii klasyki polskiej prozy XX wieku, a także jako edycję krytyczną w serii Biblioteki Narodowej Ossolineum, a ponadto powieść ta została zekranizowana w postaci wielkoobsadowego widowiska telewizyjnego, na granicy stylistyk teatru telewizji i filmu, jako „Sceny nocne”, w reżyserii Marka Nowickiego w 1990 roku. „Ozimina” została ponownie wznowiona w szkolnej serii klasyki prozy XX-wiecznej.
Jednak, o ile czegoś nie przeoczyłem, od 1939 roku nie wznowiono „Zmierzchu wodzów”. Ten brak szerokiej publicity wokół prozy Berenta wynikał głównie z jednego podstawowego faktu: jest to literatura trudna, o dużym i nieoczywistym ładunku intelektualnym, o hermetycznej stylistyce mocno naznaczonej poetyką młodopolską, nasyconej frazami pełnymi metafor, symboliki, tajemniczości, mało przejrzystymi nawet dla doświadczonego czytelnika, a przy tym pozbawionej narracyjnych atrybutów atrakcyjności.
Berent od początku do końca był i pozostał pisarzem elitarnym, który to obraz wzmacnia także jego wizerunek osobisty, wyłaniający się ze wspomnień – rozpoczynające pierwszy rozdział nawiązanie do „obrazu samotnika stroniącego od ludzi, pracującego w swoim mieszkaniu, w otoczeniu skarbów umiejętnie wyszukanych w sklepikach z antykami”.
Co prawda przez dziesięciolecia ukazało się wiele publikacji poświęconych prozie Berenta (od „O stylu i metodzie „Oziminy” Wacława Berenta” Ostapa Ortwina (1936) do, m.in. interesującego studium Włodzimierza Boleckiego „Historia i biografia – Opowieści biograficzne” (1978), ale w ciągu ostatnich kilku lat doszło do zainteresowania twórczością Berenta, także wśród młodej generacji badaczy.
Stworzyło to możliwość nowego, świeżego podejścia do tej prozy, szansę na jej nowe odczytania. Aktywność ta rozwinęła się w nurt badawczy, który można nazwać nową berentologią. I tak, Iwona Rusek opublikowała studia o dwóch powieściach Berenta, o „Próchnie” (2013), o „Fachowcu” (2014) i o „Oziminie” („Życie lampy niewygasłe”, 2017).
W zeszłym roku ukazało się kolejne studium o „Oziminie”: „Przestrzeń „Oziminy” Wacława Berenta” Aleksandry Wójtowicz, która zresztą zdystansowała się we wstępie od interpretacji Rusek, jako „zupełnie odmiennego odczytania „Oziminy”.
Punktem wyjścia dla Wójtowicz jest „warszawskość” tej powieści, jej „warszawski kontekst przestrzenny” lat 1904-1910.
Choć inaczej niż „Lalka” Bolesława Prusa, jest „Ozimina” powieścią, w której ważną trajektorię stanowi trajektoria warszawskich ulic i obiektów, od Krakowskiego Przedmieścia, Pałacu Staszica, kościoła Św. Krzyża i pomnika Kopernika po najszerzej objęty obszar Powiśla. Bardzo warszawską powieścią jest zresztą także „Fachowiec”, obficie przywoływany w rozdziale o warszawskich przestrzeniach powieści.
Mamy tu do czynienia z „kartografią literacką”, którą autorka odczytuje i rozszyfrowuje w sposób bardzo wnikliwy, dokonując analizy rozmaitych form warszawskiej przestrzeni, jej charakteru labiryntowego, spiralnego, geometrycznego, związanego m.in. z „punktem widzenia postaci”, a co za tym idzie, charakteryzującego się „względnością”.
Autorka opiera się przy tym na szerokim kręgu badań autorów polskich i obcych i polskich, zajmujących się zagadnieniem przestrzeni, w tym m.in. Krzysztofa Kłosińskiego, Michała Głowińskiego, Janusza Sławińskiego, Edwarda W. Soji, Henri Lefebvre czy Michela Foucault.
Część druga studium postrzega przestrzeń przez pryzmat domu i miasta, także poprzez metafory i figury przestrzenne.
Część trzecia poświęcona jest rozumieniu przestrzeni jako kompozycji muzycznej oraz przestrzeni tekstu, która w kolejnych wydaniach „Oziminy” ulegała przeobrażeniom, co świadczy o fundamentalnej wadze aspektu dynamiki tekstu, zależnego od kontekstów, dla sensu (sensów) powieści.
Obraz przestrzeni warszawskiej, będącej przedmiotem rozdziału pierwszego o „Przestrzeni „Oziminy”, jest z percepcyjnego punktu widzenia najłatwiej przyswajalny dla czytelnika „postronnego”, nieprofesjonalnego, zwłaszcza dla zainteresowanego dawną Warszawą i jej topografią i może stanowić ciekawe wsparcie dla analiz varsavianistycznych. Lektura kolejnych części, w tym „Przestrzeni w „Oziminie”, jest trudniejsza i wymaga większego przygotowania.
Przestrzeń domu barona Niemana w którym ma miejsce powieściowy bal, ukazana jest jako przestrzeń realna, ale jednocześnie symboliczna, wyobrażona, z uwzględnieniem jej aspektu wertykalnego, figury koła i szeregu innych płaszczyzn interpretacyjnych, analitycznych, z wykorzystaniem takich motywów pamięci kulturowej, jak mit eleuzyński (motyw naprzemienności życia i śmierci, cykliczność losów świata i powracalność zjawisk).
Inny z badaczy wiązał też trójdzielną kompozycję „Oziminy” z ideami wedyjsko-buddyjskimi.
Z części trzeciej wyłania się muzyczny wymiar „Oziminy”, jako „przestrzeni kompozycji”, przy czym autorka traktuje powieść jako „fugę”, którą analizuje w korelacji z „Fugą e-moll” Bacha.
W tym przypadku, dla zrozumienia tekstu niezbędne jest większe niż przeciętne pojęcie o teorii muzyki. Studium Aleksandry Wójtowicz kończy rozdział o „fluktuacji przestrzeni mentalnej”, relacje między „przestrzenią „Oziminy”, a „przestrzenią w „Oziminie”.
Zawiera on też podsumowanie o nowych metodach badań nad przestrzenią. „Zagadnienie przestrzeni mentalnej w „Oziminie” Berenta – pisze autorka studium – wiąże się z analizą bogatego materiału badawczego, umożliwiającą połączenie tradycyjnej filologii i edytorstwa naukowego z bada+niami wykorzystującymi narzędzia zapożyczone od innych dyscyplin”.
Wśród tych, którzy interesują się teorią literatury i badaniami literackimi jest wielu takich, którzy sceptycznie odnoszą się do „nowomodnych” metod badań, które uważają za wymyślone konstrukty intelektualne, oderwane od realnej rzeczywistości dzieła literackiego, a odczytywanie „nowych sensów” skłonni są uważać za intelektualną szarlatanerię i mistyfikację.
Swego czasu wybitna badaczka pozytywizmu, profesor Ewa Paczoska wspomniała mi o tym, jak nestor polskiej humanistyki, też badacz literatury pozytywizmu Henryk Markiewicz sceptycznie odnosił się do nowych ujęć interpretacyjnych i nowych odczytań „Lalki” Prusa, które pojawiły się na przełomie XX i XXI wieku, raczej jako do fantazji intelektualnych i literackich, jako do ćwiczeń myślowych, niż analiz stricte naukowych.
Dla tych Aleksandra Wójtowicz ma propozycję kompromisową: „W epoce integracji dziedzin i wykorzystywania w badaniach literaturoznawczych instrumentarium zaczerpniętego z innych dyscyplin stajemy z jednej strony przed możliwością wydobycia nowych sensów za pomocą zapożyczanych kategorii, z drugiej zaś przed zagrożeniem ulegania zmieniającym się tendencjom następujących po sobie zwrotów metodologicznych i zatracania tego, co było wartościowe w tradycyjnym warsztacie literaturoznawczym.
Połączenie analiz wykorzystujących najnowsze instrumentarium związane z badaniami nad przestrzenią z refleksją filologiczną i wnikliwą analizą tekstologiczną dowodzi, że oba podejścia mogą się uzupełniać”.
Multitekstualne studium Aleksandry Wójtowicz nie jest – jako się rzekło – łatwe w lekturze, ale podjęcie jej choćby jako ćwiczenia umysłowego przynosi autentyczny pożytek, a przede wszystkim poszerzenie ogólnej świadomości czytelniczej, nie tylko w odniesieniu do „Oziminy” Wacława Berenta.
Aleksandra Wójtowicz – „Przestrzeń „Oziminy” Wacława Berenta”, Instytut Badań Literackich PAN Wydawnictwo, Warszawa 2019, str. 423, ISBN 978-83-66076-76-1

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry