Teraz czytasz
Ksiądz-profesor myślenia magicznego

Ksiądz-profesor myślenia magicznego

Ks. Tadeusz Guz, wykładowca KUL tłumaczył kilka dni temu w TV Trwam, że można bez obaw przyjmować komunię do ust. Z mocą autorytetu przekonywał, że kapłan ma czyste ręce, także „w sensie nadprzyrodzonym”. Dodał nadto, że „Pan Bóg żadnych wirusów nie rozprzestrzenia” i spokojnie wierni mogą przychodzić na msze.


To kłóci się z rządowymi wskazaniami, że w nabożeństwach może obecnie uczestniczyć maksymalnie pięć osób. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki wezwał wiernych i duchownych do przestrzegania tej zasady. Także biskupi diecezjalni w swoich komunikatach wezwali do ścisłego przestrzegania liczby osób uczestniczących w liturgii.


Tymczasem wykładowca KUL, ks. Tadeusz Guz, w telewizji tłumaczył, że Bóg jest: „święty w wymiarze jego świętości i człowieczeństwa. Podobnie, każdy akt w czasie np. mszy świętej. Bo niektórzy się obawiali, że kapłan który celebruje i jest komunia święta do ust – że kapłan może zarażać. Kapłan ma po pierwsze konsekrowane dłonie. Kapłan po drugie, jako jedyna osoba w zgromadzeniu liturgicznym ma umywane dłonie”.


Duchowny dodaje, że kapłan ma nie tylko umyte ręce w sensie takim, jakiego oczekuje pan minister zdrowia, ale też: „W sensie nadprzyrodzonym, czyli łaski. A zatem żadne udzielanie komunii świętej do ust nie zagraża ani jednemu Polakowi i obywatelowi Rzeczypospolitej Polskiej roznoszeniem jakichkolwiek wirusów”. W dalszej części wystąpienia ks. prof. Guz wyjaśnił, że: „w akcie świętym wirusy nie są roznoszone. A jak Polska będzie bogata Bogiem, to zwycięży też wirusa”.


Wypowiedź ta poraża wprost głupotą, ale także nieznajomością podstawowych prawideł teologii (dogmatyki) katolickiej dotyczących istoty Eucharystii. Nie jest to zresztą pierwsza skrajnie kontrowersyjne wystąpienie ks. prof. Guza.

Wystarczy prosty test


Właściwie, aby obalić wszystkie jego powyższe twierdzenia, wystarczyłoby przeprowadzenie dość prostego eksperymentu. Należałoby np. konsekrowaną hostię skropić cyjankiem i podać wiernemu do ust, spodziewając się, że ten przeżyje, co więcej, nie odniesie najmniejszego uszczerbku na zdrowiu i pełen radości będzie chwalił Pana. Tak samo do konsekrowanego wina można by dodać łyżeczkę arszeniku (zwala z nóg 10 koni) i kazać to ks. Guzowi wypić. Oczywiście – wg niego – przeżyłby i celebrował nadal liturgię w doskonałym nastroju. Co do rąk kapłana, które rzekomo – z racji ich namaszczenia przez biskupa w czasie święceń prezbiteratu – nie są zdolne zakażać, można by dokonać eksperymentu polegającego na umoczeniu kapłańskiego palca w krwi chorego na wirus Ebola i dotknięciu tym palcem np. śluzówki osoby zdrowej, licząc że ta zdrową nadal pozostanie.


To wszystko uderza niedorzecznością i jaskrawą sprzecznością ze stanowiskiem i praktyką współczesnej nauki. Stąd nie należy się dziwić, że natychmiast po medialnym wystąpieniu ks. prof. Guza, głos zabrali jego
przełożeni z KUL-u, wydając następujące oświadczenie: „Wypowiedź ks. Guza mogła wprowadzić wiele osób w błąd, mimo jasnych wytycznych i komunikatów przewodniczącego KEP, biskupów diecezjalnych oraz
administracji rządowej.


Według naszej wiedzy ks. prof. T. Guz nie posiada kwalifikacji naukowych, aby wypowiadać się na tematy dotyczące medycznych aspektów epidemii, w szczególności na temat sposobu rozprzestrzeniania się koronawirusa i rozwijania się epidemii. W związku z ogłoszonym stanem epidemii władze uniwersytetu zobowiązały wszystkich pracowników i studentów – w tym również ks. Guza – do realizacji zaleceń i przepisów wydawanych przez odpowiednie organy i służby, przede wszystkim przez Ministra Zdrowia oraz Głównego Inspektora Sanitarnego – informuje dr Lidia Jaskuła, rzecznik prasowy KUL.


Ks. prof. Guz na antenie TV Trwam zajął stanowisko z perspektywy eksperta z zakresu wirusologii. Wyraził też na antenie osobistą opinię, że zwycięstwo Polski nad koronawirusem przyjdzie jedynie dzięki permanentnemu dostępowi do sakramentów.


Zdaniem duchownego codzienny, pełny dostęp do sakramentów dla katolików w czasie epidemii miałby być pewną drogą do zwycięstwa Polski nad epidemią koronawirusa.


Wypowiedź ks. Guza mogła wprowadzić wiele osób w błąd, mimo jasnych wytycznych i komunikatów przewodniczącego KEP, biskupów diecezjalnych oraz administracji rządowej i służb”. To zresztą nie pierwsza reakcja KUL w związku z wypowiedziami ks. Tadeusza Guza, któremu – w mojej ocenie – coraz dalej do utrzymania się w ryzach katolickiej teologii.


Sprawę wystąpienia ks. prof. Guza w TV Trwam komentuje rzecznik archidiecezji lubelskiej: „Wypowiedzi ks. prof. Guza na antenie TV Trwam stoją w sprzeczności z katolicką nauką o przeistoczeniu oraz stanowiskiem Episkopatu Polski. Hostia, która jest prawdziwym Ciałem Pana Jezusa, zachowuje wszystkie fizyczne właściwości chleba. Dlatego też Episkopat zobowiązał kapłanów do przestrzegania zasad higieny, mycia i dezynfekcji dłoni oraz zachowania wszystkich środków ostrożności. W teologii nie można mieszać porządku łaski i natury. Łaska nie niweluje natury. Ksiądz arcybiskup wzywa ks. prof. Guza, aby jak najszybciej sprostował wypowiedzi niezgodne z katolicką nauką o Eucharystii” – napisał ks. dr Adam Jaszcz, rzecznik archidiecezji lubelskiej.

Profesor heretyk?


Chciałbym tu udowodnić, że ks. Guz mija się z doktryną teologii katolickiej, której jako kapłan powinien być wierny, tym bardziej w tak poważnej materii, jaką są sakramenty. Stąd też, aby zbić jego tezy, zamierzam zrobić to jego własną bronią, mianowicie stanowiskiem teologii katolickiej w rzeczonej sprawie.

Zobacz również

Biorąc pod uwagę naukę teologii katolickiej, należy stwierdzić, że wypowiedzi ks. profesora są de facto heretyckie. W komunikacie rzecznika archidiecezji lubelskiej (przytoczonym w całości powyżej) na szczególną
uwagę zasługuje jedno stwierdzenie: „Hostia, która jest prawdziwym Ciałem Pana Jezusa, zachowuje wszystkie fizyczne właściwości chleba”. Tak jest w istocie. Trzymając się wykładni teologicznej, Chrystus obecny w chlebie (hostii) nie zmienia w żaden sposób natury tego chleba, który co do swej formy zewnętrznej nadal prawdziwym chlebem pozostaje, razem ze wszystkimi swoimi przypadłościami (właściwościami). Tak samo zresztą jak konsekrowane wino. Dowód? Zostawmy konsekrowaną hostię na kilka dni w wilgotnym miejscu. Pojawi się pleśń, grzyb. Jak na zwykłym chlebie. Pozostawmy bez zamknięcia konsekrowane wino na ok. 10 dni. Skwasi się, a potem powstanie ocet winny. Na gruncie teologii (Tractatus de Eucharistia) można rzecz całą zobrazować następująco: był chleb, jest Ciało Chrystusa, choć o zapachu, smaku, wyglądzie i fakturze chleba razem z wszystkimi właściwościami tego chleba. Tak samo wino staje się Krwią zachowując wszystkie cechy wina (kształt, kolor, wygląd zewnętrzny i skład chemiczny). Taka jest odwieczna nauka teologii, w którą ks. Guz postanowił uderzyć.


„Chrystus nie zaraża”, „Nie można zarazić się przez świętą wodę”, „Gdzie jest wasza wiara?”, „Komunia to sakrament, a sakrament nie zaraża”, „Eucharystia to sakrament uzdrowienia, a nie zarażenia” i „Znak Krzyża
zabija zarazki”… Słyszę to od wielu dni. To jest myślenie magiczne, pogańskie i nie mające nic wspólnego z chrześcijaństwem.

Prawa fizyki działają wszędzie


Dlatego warto pamiętać, że chociaż chrześcijanie wierzą w realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie, to Komunię przyjmują pod postacią chleba (czasami też/lub wina), który zachowuje wszystkie cechy (smak, konsystencję) materialne, dlatego – jak każdy produkt spożywczy – podlega prawom biologii, chemii i fizyki (może się połamać, spaść na ziemię, spleśnieć).


Dlatego istnieją przepisy liturgiczne dotyczące przechowywania Hostii konsekrowanych, żeby się normalnie (biologicznie, fizycznie) nie zniszczyły. Tabernakulum – oprócz tego, że zaznacza nam w kościele miejsce, w którym znajdują się Postacie Eucharystyczne – musi też spełniać odpowiednie standardy techniczne, np. nie może przepuszczać wilgoci.


Gdyby kościół jako budynek, także w czasie Eucharystii, był miejscem ochronnym, wolnym od praw biologii, fizyki czy chemii, to jak wytłumaczyć to, że ktoś w kościele upadł i złamał nogę, kogoś rozbolała głowa, a kogoś żołądek, ktoś zasłabł, ojciec mojego kolegi dostał zawału podczas mszy świętej… I tak samo można zarazić się chorobą, kiedy ktoś chory na nas kaszle czy dotyka naszej ręki czy twarzy.


Przytoczone na wstępie wypowiedzi ks. prof. Tadeusza Guza świadczą o tym, że marny to teolog, do tego myślący kategoriami magicznymi. Proponuję, aby swoje pomysły wypróbował najpierw na sobie w formie szlachetnego eksperymentu naukowego, a nie narażał milionów ludzi na utratę zdrowia i życia. To jest nie tylko skrajnie nieetyczne, ale także karalne. W normalnym kraju człowiekiem wypowiadającym publicznie takie tezy winna zająć się prokuratura (art. 165, §1, pkt 1 kk w w formie podżegania do przestępstwa).

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry