Teraz czytasz
Robienie ludzi w …

Robienie ludzi w …

Polska to kraj, w którym sportem narodowym jest robienie ludzi w ch.a. W człona. Wała. W bambuko. Żadna tam piłka nożna albo skoki narciarskie. Ten jest mistrzem Polski, kto spektakularnej drugiego oszuka, albo orżnie na większą kasę. A jak ktoś zrobi to naprawdę porządnie, uzyska poważanie i status większy równy Bogom. Albo Bogu. Bo to przecież Polska.

Kandydatem na mistrza Polski w robieniu ludzi w ch..a w sferze prywatnego biznesu, zostaje w tym sezonie przedsiębiorca, który otworzył pod Warszawą największy akwapark w Europie, wziął kasę, wpuścił ludzi, a połowy atrakcji nie uruchomił i do tego wszystko posklejał na taśmę bezbarwną i gafer. Od dwóch lat zapowiadano w internecie, że będzie to największy park wodny w Europie z halą większą niż Stadion Narodowy, z 18 basenami, 32 zjeżdżalniami, 10 saunami i 700 palmami. Ludzie zapłacili swoje ciężko zarobione pieniądze, żeby stać w gigantycznych kolejkach i użyć jak pies w studni.
Firma oczywiście w żaden sposób się nie poczuła, żeby klientom straty wyrównać, bo jakież to niepolskie. Oddawać pieniądze bez pistoletu przy skroni. Lub przynajmniej bez nakazu sądu albo komornika na karku.
Kandydatem zaś na mistrza polski w robieniu ludzi w ch..a w kategorii relacje państwo –obywatel zostaje z kolei polski rząd. Miało być dobrze i dostatnio, a będzie bida i blady strach o przyszłość dzieci chowania i swój własny los. Pozornie mogłoby się wydawać, że nic bardziej mylnego. Obiecali trzynastą emeryturę. Kasa się znalazła.
Obiecali czternastą, a prezydent wspominał nawet o piętnastej. I, nie uwierzycie, na to też się znajdzie. Ku uciesze emerytów ma się rozumieć, a rozpaczy ludzi, którzy muszą na to wszystko zapracować, a na których zrzuca się coraz to nowe państwowe daniny. Ludzie głupi jednak nie są. Widzą i rozumieją, że ktoś przecież musi sfinansować te rządowe, przedwyborcze obietnice. I tym kimś będzie właśnie lud pracujący miast.
Rzadziej wsi, bo tam większość wieku produkcyjnego dawno wyjechała za granicę albo do krajowych metropolii. Cierpliwość pracowników wisi na włosku. Da się to wyczuć. Na poczcie, w taksówce, w kolejce w spożywczym. Ludzie potrafią połączyć kropki ze sobą; policzyć pod kreską i wychodzi im, że 500 plus starcza na coraz mniej, bo inflacja zżera to, co miały żreć dziecięta. Widzą na stacjach, że opłatę paliwową podniesiono już drugi raz w tym roku. I nie trzeba być przesadnie bystrym i lotnym w ekonomii, żeby pojąć, że coś się w tym rachunku nie zgadza i w sejfach nie wszystko rządzącym sztymuje.
Lud pracujący to wie. Czuje, że jest robiony w ch..a, ale najgorsze w wiedzeniu tym jest to, że niewiele może z tym zrobić.
Bo co może? Nie pójdzie do pracy? Wtedy nie da jeść nie tylko emerytom i maluczkim, ale głównie sobie.
Umrzeć z głodu dla idei jest może i sporą awangardą, zwłaszcza w Wielkim Poście, w Polsce, w XXI wieku, ale problemów Polski i Polaków raczej nie rozwiąże. Co gorsza, nie rozwiązują go też rządzący; cały czas tylko obiecują i rozdają, bo przecież prezydent sam się nie wybierze, a tak całkiem darmo nikt głupio głosu nie odda.
Ech, gdyby tak można było wszystkich skorumpować za flaszkę, jak to bywa przy okazji wyborów na wójta. Ale tu, niestety, kaliber większy to i większe ludzi potrzeby i potrzeb tych ekwiwalenty.
Lecz spokojnie, ludzie, nie pchajta się wszystkie na raz; rzecz dopiero zaczyna się rozkręcać i w niedalekiej przyszłości będzie tylko ciekawiej…

Jarek Ważny

Zobacz również

Jarek Ważny – dziennikarz i muzyk w jednej osobie. Jest absolwentem dziennikarstwa UW, występował z takimi formacjami jak Większy Obciach, The Bartenders i deSka, Vespa, Obecnie gra na puzonie w grupie Kult a także z zespołami Buldog i El Doopa. prowadzi także bloga „PoTrasie”.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry