Teraz czytasz
Kownacki na zakręcie kariery

Kownacki na zakręcie kariery

Dawid Kownacki w planach Jerzego Brzęczka miał do odegrania w turnieju Euro 2020 znaczącą rolę na prawym skrzydle. Niestety, występujący obecnie w barwach Fortuny Duesseldorf piłkarz doznał kontuzji więzadeł i wiadomo już, że w tym sezonie na pewno nie zagra. Ale to tylko jeden z powodów przez które jego kariera uległa wyhamowaniu.

Kownacki doznał urazu więzadeł w kolanie na początku lutego, gdy podczas treningu zespołu Fortuny zderzył się z innym zawodnikiem. Obaj zwalili się na murawę z dość sporym impetem, ale Polak miał mniej szczęścia, bo jego kolega całym ciężarem ciała upadł mu na nogę. Więzadła nie wytrzymały obciążenia i uległy zerwaniu, co potwierdziły jednak dopiero szczegółowe badania przeprowadzone w szpitalu. Lekarze uznali, że leczenie nieinwazyjne nie gwarantuje powodzenia i zalecili operację. Sztab medyczny Fortuny po zapoznaniu się z diagnozą doszedł do tego samego wniosku i reprezentant Polski w środę 12 lutego ma przejść zabieg rekonstrukcji uszkodzonych więzadeł. Agent Kownackiego, Marcin Kubacki, pytany przez media po obu stronach Odry o dalsze losy swojego podopiecznego, stwierdził krótko, że po operacji czekają go trzy miesiące przerwy, a potem żmudny proces odbudowy formy.
Kontuzja 23-letniego napastnika to spory kłopot dla trenera kadry Polski Jerzego Brzęczka, ale nie tak wielki, jak dla szkoleniowca Fortuny Duesseldorf. Kownacki jest najdroższym piłkarzem tego klubu w historii. Trafił do niego z Sampdorii Genua na zasadzie wypożyczenia zimą ubiegłego roku i przez pół roku spisywał się na tyle dobrze, że w letnim oknie transferowym 2029 Fortuna zdecydowała się na transfer definitywny i wykupiła polskiego piłkarza za blisko osiem milionów euro.
Niestety, Kownacki jak na razie nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Zerwane więzadła to już jego trzecia poważna kontuzja odkąd jest zawodnikiem drużyny z Duesseldorfu. Wcześniej miał problemy z mięśniem uda i mięśniem przywodziciela, a te urazy na dodatek przytrafiały mu się akurat wtedy, gdy trzeba było jechać na zgrupowania reprezentacji Polski przed meczami eliminacyjnymi do Euro 2020. Trener Fortuny Friedhelm Funkel nie tracił jednak nadziei, że niewątpliwy piłkarski talent Kownackiego w końcu eksploduje, ale tego nie doczekał, bo gdy drużynie zajrzało w oczy widmo degradacji, został zwolniony, a jego miejsce zajął Uwe Rosler.
Nowy szkoleniowiec zaniechał eksperymentów z ustawianiem Polaka na skrzydle i w pierwszej kolejce rundy wiosennej wystawił go w ataku. Kownacki nie wykorzystał szansy, zagrał słabo i po przerwie został zmieniony. Do momentu odniesienia kontuzji stracił też miejsce w podstawowym składzie i na boisku pojawiał się w roli zmiennika. W sumie w tym sezonie zagrał w Bundeslidze w 18 spotkaniach, goli jednak nie strzelał, więc atmosfera wokół niego zaczęła gęstnieć od coraz mniej zawoalowanych pretensji, zwłaszcza że drużynie dalej nie szło i w końcu utknęła na dobre w strefie spadkowej.
Kiepska forma Kownackiego prezentowana w tym sezonie zapewne i tak zniechęciłaby Jerzego Brzęczka do wysłania mu zaproszenia do kadry na mistrzostwa Europy, co byłoby porażką dla tego piłkarza, którego po mundialu w Rosji, gdzie pokazał się z dobrej strony, uznano za wielką nadzieję biało-czerwonych. Tych nadziei jak na razie nie potwierdzi i całkiem niewykluczone, że już się nie potwierdzą. Nie wszyscy piłkarze po kontuzji więzadeł potrafią wrócić do najwyższej formy, czasem po takim urazie załamują się nawet bardzo obiecujące kariery. Doświadczył tego na przykład Michał Żyro, który styczniu 2016 roku przeszedł z Legii Warszawa do Wolverhampton. W debiucie w angielskim zespole zdobył dwie bramki i natychmiast stał się ulubieńcem kibiców. Niestety, po kilku tygodniach doznał zerwania więzadeł, a po wyleczeniu nie tylko że nie wrócił do pierwszego składu „Wilków”, ale nawet Polsce idzie mu kiepsko – w Pogoni Szczecin i Koronie Kielce nie dał rady, a teraz wylądował w I-ligowej Stali Mielec. Kownacki będzie miał teraz kilka miesięcy na przemyślenie paru spraw. Nie ulega wątpliwości, że do tej pory nie dbał o formę i swój organizm jak Robert Lewandowski, co zresztą wytknął Kownackiemu poprzedni trener Fortuny Friedhelm Funkel sugerując, że to jest główną przyczyną jego częstych kontuzji.
Dwadzieścia trzy lata to jeszcze nawet nie środek piłkarskiej kariery i możliwe, że Kownacki za pół roku wróci na boisko odmieniony. Z Fortuną wiąże go kontrakt do końca czerwca 2023 roku, ale dla niemieckiego klubu to teraz tylko kłopot, bo jeśli spadnie, to kontrakt Polaka będzie dużym obciążeniem. Ale transfer raczej nie wchodzi w rachubę. I to nie tylko z powodu kontuzji więzadeł. W rankingu piłkarzy Bundesligi po rundzie jesiennej sporządzonej przez magazyn „Kicker” Kownacki został sklasyfikowany na przedostatnim miejscu. Czyli pod względem piłkarskim już znalazł się na dnie…

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry