Teraz czytasz
Pele popadł w depresję

Pele popadł w depresję

Legendarny „król futbolu” Pele w październiku ubiegłego roku skończył 80 lat. Ostatnio stan jego zdrowia znacznie się pogorszył, co ujawnił syn słynnego piłkarz, Edinho.

W 2019 roku Pele świętował jeszcze 50. rocznicę strzelenia tysięcznego gola w zawodowej karierze. Dokonał tego na słynnym stadionie Maracana jako zawodnik Santosu w meczu przeciwko Vasco da Gama. Trzykrotny mistrz świata pojawił się wtedy po raz ostatni publicznie. Potem zaczął tego unikać, bo miał coraz większe problemy z chodzeniem. Od lat trapiły go dolegliwości stawu biodrowego i w ubiegłym roku przeszedł operacje wstawienia endoprotezy, ale zaniedbał rehabilitację i z tego powodu może się teraz poruszać albo na wózku inwalidzkim, albo przy pomocy tzw. chodzika rehabilitacyjnego. Ograniczenia ruchowe powodują w nim narastającą depresji, co ujawnił w wywiadzie udzielonym stacji TV Globo jego syn, Edinho.
Wedle niego Pele jest bardzo przygnębiony stanem swojego zdrowia. „Ojciec nie może ostatnio normalnie chodzić, co wywołuje u niego depresję. Zawsze był człowiekiem niezwykle aktywnym, w ciągłym ruchu, budzącą powszechny podziw osobą. Teraz jest zawstydzony swoim stanem fizycznym i praktycznie nie chce pokazywać się ludziom. Nie robi nic, co wymaga opuszczenie domu, ale przez to cierpi, bo czuje się samotny” – opowiadał syn legendarnego piłkarza.
Przez większość swojej kariery Pele grał w Santosie. Spędził w tym klubie aż 18 lat (1956-1974). Z reprezentacją Brazylii pożegnał się po mistrzostwach świata w 1970 roku w Meksyku, na których canarinhos wywalczyli mistrzowski tytuł, trzeci w karierze Pelego (wcześniej w 1956 i 1962 roku). Z Santosu przeniósł się na krótko do amerykańskiego New York Cosmos, zakończył wspaniałą piłkarska karierę. Później realizował się na różnych polach, między innymi przez pewien czas zajmował się polityką i był nawet ministrem sportu w Brazylii. Fortunę zbił jednak na sprzedaży swojego wizerunku – rocznie zarabiał na nim miliony dolarów.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry