Teraz czytasz
W Chinach sport wraca do normalnego życia

W Chinach sport wraca do normalnego życia

Choć pandemia koronawirusa rozpoczęła się w Chinach, to w ostatnim czasie ten kraj notuje największe postępy w jej zwalczaniu. To sprawia, że zaczynają do niego wracać także piłkarze, nawet z klubu ulokowanego w Wuhan, gdzie wybuchła epidemia. Władze chińskiej ligi piłkarskiej powoli przymierzają się do rozpoczęcia rozgrywek, które pierwotnie miały wystartować 22 lutego.

Piłkarze klubu Wuhan Zall, którzy po wybuchu epidemii koronawirusa przenieśli się hurtem do Hiszpanii, teraz zdecydowali się wrócić do kraju. A to dlatego, że Europa nie tylko w ich opinii stała się teraz mniej bezpiecznym miejscem niż Chiny. Większą sensację na Półwyspie Iberyjskim wywołał jednak zawodnik FC Sevilla Daniel Carrico, który na początku marca niespodziewanie podpisał kontrakt właśnie z Wuhan Zall. 31-letni Portugalczyk, za którego transfer chiński klub zapłacił 2,5 mln euro, wyjawił w mediach, że nie miał większych obaw wiążąc się z nowym pracodawcą. „Zanim podjąłem decyzję, odbyłem wiele rozmów z ludźmi znającymi obecną sytuację w Chinach i oni rozwiali moje obawy. Teraz jestem podekscytowany perspektywą gry w tym kraju i już nie mogę się doczekać pierwszego występu” – stwierdził Carrico.
Jeszcze większy odzew wywołał swoja wypowiedzią dla włoskiego dziennika „La Gazzetta dello Sport” mistrz świata z 2006 roku Fabio Cannavaro, który już od kilku lat przebywa w Chinach, a w tej chwili jest trenerem broniącego mistrzowskiego tytułu zespołu Guangzhou Evergrande Taobao, „Wróciłem do Chin w styczniu, zaraz po wybuchu pandemii. I byłem pod wrażeniem działań, jakie tam podjęto. Chociaż większość czasu spędzałem w ośrodku treningowym, to czasem musiałem wrócić do domu. Podczas przejazdów byłem wielokrotnie badany. Zaraz po opuszczeniu ośrodka czekała pierwsza kontrola. Potem, przed wjazdem na autostradę, a także tuż po zjeździe z niej. Mierzono mi również temperaturę przed wjazdem na moje osiedle. W drugą stronę procedura powtarzała się i moja rolą było jedynie wykazać cierpliwość i bezwzględne podporządkowanie się poleceniom służb medycznych. A przecież działo się to w mieście oddalonym od Wuhanu, epicentrum epidemii, o tysiące kilometrów. Teraz zauważam, że życie zaczyna tu coraz bardziej wracać do normy. Widać już ludzi spacerujących po ulicach lub siedzących w knajpach” – zapewnia włoskich czytelników Cannavaro.
Na potwierdzenie jego słów w miniony weekend w Chinach odbyły się pierwsze zawody lekkoatletyczne od wybuchu epidemii. W Pekinie zorganizowane mityng z udziałem sportowców trenujących na co dzień na obiektach miejscowego uniwersytetu. Rywalizacja toczyła się jeszcze bez udziału publiczności, ale chińska federacja lekkoatletyczna już zapowiedziała, że w kwietniu mityngów będzie więcej.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry