Teraz czytasz
Wisła zagrała dla Legii

Wisła zagrała dla Legii

Wisła Kraków zrewanżowała się Cracovii za porażkę na własnym stadionie w rundzie jesiennej (0:1) i we wtorek w ramach 25. kolejki ograła ekipę „Pasów” w jej mateczniku 2:0. Wiślacy przysłużyli się tym Legii Warszawa, która po wygranej z Lechią Gdańsk ma nad wciąż drugą w tabeli Cracovią już 11 punktów przewagi. Losy mistrzowskiego tytułu w tym sezonie zdają się być już przesądzone.

Przed derbami faworytem była ekipa trenera Michała Probierza, głównie dlatego, że na własnym stadionie należy do najlepszych w tym sezonie (ma na koncie 9 wygranych meczów, w tym serię sześciu z rzędu), ale poza tym jest aktualnym wiceliderem rozgrywek. Finansowe kłopoty „Białej Gwiazdy” są powszechnie znane, lecz mimo to po przerwie zimowej zespół pod wodzą trenera Artura Skowronka jeszcze nie doznał porażki. Miał przegrać po raz pierwszy właśnie na stadionie Cracovii, tymczasem Jakub Błaszczykowski i spółka sprawili straszliwy zawód licznej jak rzadko kiedy publice (mecz obejrzało ponad 14 tysięcy widzów, wśród nich nie było jednak fanów Wisły, których Cracovia nie wpuściła na zawody) i podtrzymali passę spotkań bez porażki. W pięciu tegorocznych ligowych kolejkach wiślacy zanotowali cztery zwycięstwa i jeden remis.
Po tej porażce trener Probierz już nie bajdurzył o mistrzowskich aspiracjach Cracovii, może dlatego, że nie pytali go już o to nawet najbardziej przychylni ekipie „Pasów” dziennikarze. Nic dziwnego, trudno myśleć o tytule, gdy zespół w w tym roku z pięciu meczów wygrał tylko dwa (1:0 z Arką na wyjeździe i 2:1 z Lechem u siebie), a potem zaliczył serię trzech porażek z rzędu (na wyjazdach z Piastem 0:1 i Legią 1:2 oraz u siebie z Wisłą). A nie jest powiedziane, że na tym ta fatalna passa się skończy, bo w 26. kolejce ekipa Probierza jedzie do Zabrze, gdzie Górnik zdobył 25 z posiadanych w dorobku 30 ligowych punktów.
Probierz nie byłby sobą, gdyby nie szukał jakiejś wymówki. Tym razem swoją porażkę próbował wytłumaczyć większym doświadczeniem piłkarzy Wisły. „Widać było bardzo dużą nerwowość w naszym zespole. Kilku doświadczonych zawodników w Wiśle wniosło więcej spokoju, jeżeli chodzi o rozegranie piłki, w pewnych momentach potrafiła się przy niej dobrze utrzymywać, czego nam zabrakło. Pomijając Michala Peskovicia i Janusza Gola, reszta naszych graczy ma niską średnią wieku, poza tym rywale mieli wićecej graczy z doświadczeniem w walce o mistrzostwo” – wyjaśniał szkoleniowiec Cracovii. Jego tezy szybko zostały jednak zweryfikowane i wyszło na to, że znowu minął się z prawdą. W kadrze „Pasów” nie brakuje zawodników walczących w przeszłości o najwyższe laury: Cornel Rapa to czterokrotny mistrz Rumunii, Michal Siplak jest mistrzem Słowacji, Ivan Fiolić ma na koncie cztery mistrzowskie tytuły w Chorwacji i jeden w Belgii, a Sergiu Hanca zdobył Superpuchar Rumunii, zaś Janusz Gol mistrzostwo Polski, a Peskovic wicemistrzostwo.
W ekipie „Białej Gwiazdy” podobne sukcesy ma na koncie pięciu zawodników. Bije wszystkich oczywiście Jakub Błaszczykowski, który zdobył mistrzostwo Polski z Wisłą oraz dwa mistrzostwa Niemiec z Borussią Dortmund, ale Vukan Savicević ma na koncie dwa mistrzowskie tytuły w Serbii i jeden na Słowacji, natomiast Gieorgij Żukow dwukrotnie wywalczył mistrzostwo Kazachstanu. W tym gronie mieszczą się rzecz jasna także rutyniarze, jak Marcin Wasilewski (lata gry Anderlechcie i Leicester City) czy Maciej Sadlok i Michał Buchalik.
Trener Probierz może się tłumaczyć jak chce, to jego dobre prawo, nie zmieni to jednak oczywistego faktu, że przegrywając trzy mecze z rzędu Cracovia zmarnowała okazję na wywalczenie pierwszego od 72 lat mistrzostwa Polski. Rozpoczynając rundę rewanżową „Pasy” miały minimalna stratę do Legii, teraz dzieli je od stołecznej drużyny 11 punktów. Strata de facto już nie do odrobienia, bo legioniści w tym roku, tak samo jak Wisła Kraków, jeszcze nie przegrali meczu, notując cztery wygrane i jeden remis. Ekipę trenera Aleksandara Vukovicia co prawda czeka teraz seria potyczek z trudnymi przeciwnikami (u siebie z Piastem i Arką, a na wyjazdach z Lechem, Wisłą Kraków i Górnikiem), lecz z pewnością nie są to rywale trudniejsi od Lechii, którą w minioną środę na jej stadionie „Wojskowi” bezdyskusyjnie pokonali 2:0.


Zestaw par 26. kolejki
Piątek: Górnik Zabrze – Cracovia, godz. 20:30. Sobota: Arka Gdynia – Wisła Płock, godz. 15:00; Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk, godz. 17:30; Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław, godz. 20:00. Niedziela: Raków Częstochowa – Pogoń Szczecin, godz. 12:30; Wisła Kraków – Lech Poznań, godz. 15:00; Legia Warszawa – Piast Gliwice, godz. 17:30. Poniedziałek: Korona Kielce – ŁKS Łódź, godz. 18:00.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry