Teraz czytasz
ZAKSA górą w Rosji

ZAKSA górą w Rosji

W pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów siatkarzy Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała na wyjeździe rosyjski zespół Kuzbass Kemerowo 3:2. Druga z naszych ekip występująca w tej fazie rozgrywek, Jastrzębski Węgiel, odmówiła wyjazdu do Włoch na czwartkowy mecz z Itas Trentino. Spotkanie zostało przełożone na inny termin.

Aktualni mistrzowie Rosji w grupie B rozgrywek Ligi Mistrzów zajęli drugą pozycję, ustępując jedynie lokalnemu rywalowi, Fakiełowi Nowy Urengoj. Ekipa z Kędzierzyna-Koźla przeszła natomiast przez fazę grupową jak burza nie tracąc w niej choćby seta. Mimo to siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle musieli stoczyć w Rosji twardy bój, ale ostatecznie pokonali Kuzbass Kemerowo na jego boisku 3:2 (22:25, 26:24, 17:25, 28:26, 16:14) i przed rewanżem u siebie są w komfortowej sytuacji. Losy awansu do półfinału Ligi Mistrzów nie zostały jednak jeszcze przesądzone. Kędzierzynianie wszystkie swoje sety w Kemerowie wygrali grając na przewagi (26:24, 28:26 i w tie-breaku 16:14), ale trzecią partię przegrali 17:25. To tylko pokazuje jak wyrównane było to spotkanie, dlatego rewanż z ekipą Kuzbassu wcale nie będzie formalnością, chociaż nawet sami Rosjanie uczciwie przyznali, że bliższy awansu do półfinału jest polski zespół. Rewanż odbędzie się 11 marca w Arenie Gliwice.
Na pewno jednak więcej nerwów w ten weekend stracili gracze Jastrzębskiego Węgla, drugiej z naszych drużyn rywalizujących w 1/4 finału Ligi Mistrzów siatkarzy (co ciekawe, trzecia z naszych ekip uczestniczących w tych rozgrywkach w fazie grupowej, VERVA Warszawa, nie wywalczyła awansu, chociaż w rodzimej PlusLidze jest liderem przed ZAKSĄ i Jastrzębskim Węglem). Jastrzębianie z ćwierćfinale trafili na włoski zespół Itas Trentino. W pierwotnym termini pierwsze spotkanie tych zespołów miało się odbyć w miniony czwartek we Włoszech, ale szefowie polskiego klubu odmówili wyjazdu do Trydentu z powodu szalejącej na Półwyspie Apenińskim epidemii koronawirusa.
„Zdrowie nasze i naszych bliskich jest najważniejsze. My z lekkim katarem czy gorączką nie leżymy w łóżku, a normalnie funkcjonujemy i jeździmy dalej po kraju. Istnieje ryzyko rozprzestrzenienia wirusa po naszym powrocie z Włoch. To byłoby nieodpowiedzialne. Może mam za dużą wyobraźnię, ale w tej sytuacji federacja europejska pokpiła sprawę nie stając po naszej stronie od samego początku” – stwierdził jeden z liderów Jastrzębskiego Węgla Dawid Konarski.
Od poniedziałku, kiedy to prezes klubu z Jastrzębia-Zdroju Adam Gorol ogłosił, że bez względu na konsekwencje jego zespół do Włoch nie pojedzie na mecz, Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej (CEV) zagroziła walkowerem. I groźba ta była aktualna aż do środy wieczorem, kiedy to włoski rząd wydał rozporządzenie o zakazie zgromadzeń na terenie całego kraju, siatkarscy działacze w końcu poszli po rozum do głowy i wydali decyzję o przełożeniu meczu Jastrzębskiego Węgla z Itas Trrentino na inny termin. Nieładnie w tej sytuacji zachowali się też szefowie włoskiego klubu, którzy do samego końca nie chcieli pójść na żadne ustępstwa i nawet wtedy, gdy już było wiadomo, że przypadki koronawirusa wykryto także w Trydencie, domagali się mimo to rozegrania meczu z polskim zespołem w pierwotnym terminie. Teraz będą musieli pogodzić się z decyzją grze na neutralnym terenie.
W pierwszych meczach ćwierćfinałowych dobrze wypadły natomiast dwa inne włoskie zespoły z polskimi siatkarzami w składzie. Drużyna Sir Safety Monini Perugia, której trenerem jest belgijski selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a kluczowym zawodnikiem Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon, wygrała na wyjeździe z Fakiełem Nowy Urengoj 3:1. Tym zwycięstwem podopieczni Heynena poprawili sobie humory po porażce z lokalnym rywalem. Półtora tygodnia temu po serii 23 wygranych meczów ekipa z Perugii przegrała z Cucine Lube Civitanova w Pucharze Włoch. Daleka wyprawa na północ Rosji zakończyła się jednak sukcesem i Sir Safety Monini raczej na sto procent jest już w półfinale europejskich rozgrywek.
W ekipie pogromców zespołu Heynena, Cucine Lube Civitanova, występuje inny z reprezentantów Polski Mateusz Bieniek. Ta włoska drużyna w Lidze Mistrzów w 1/4 finału rywalizuje z belgijskim Knack Roeselare. W pierwszym spotkaniu Cucine Lube wygrało gładko 3:0 i przed rewanżem jest murowanym kandydatem do awansu.

Komentarze (0)

Zostaw komentarz

Your email address will not be published.

© 2020 Dziennik Trybuna. All Rights Reserved.

Do góry